Strajk – i co teraz?

Nadchodzi strajk nauczycieli. Temat wydawać by się mogło niedotyczący pracodawców innych niż dyrektorzy szkół, ale czy na pewno…?

Nauczycieli traktujemy często jak oczywistość, nieodłączny element szkół, do których chodzą nasze dzieci. Nauczyciel to zawód, który nie zginie – podobnie jak potrzeba edukacji. Zawsze znajdzie się zarówno ten z powołaniem do przekazywania wiedzy, jak i ten, który jej potrzebuje. Jak to często bywa z rzeczami oczywistymi tak i w tym przypadku, chcemy lepiej i więcej chociaż nie zwracamy uwagi na czynniki, które nas otaczają. Podobnie jak czasy w których żyjemy tak i nasze społeczeństwo się zmienia. Dzieci nie zawsze są grzeczniejsze, przyswajanie wiedzy nie idzie tak gładko jak lata temu. Często nowe technologie zamiast pomagać w procesie edukacji skutecznie w niej przeszkadza. W efekcie praca nauczyciela pomimo wielu korzyści jakie z niej płyną staje się uciążliwa.

Polscy nauczyciele postanowili w tym temacie zawalczyć o swoje. Postawili jasne wymagania, które według nich poprawiłyby ich satysfakcję pracy. Nie doczekali się jednak pozytywnego odzewu co do ich postulatów, tak więc poszli o krok dalej.

8 kwietnia 2019 roku rozpoczną oni strajk, który jest ich odpowiedzią na zbyt małe wynagrodzenia za ogrom pracy, jaki wkładają w codzienną edukację młodego pokolenia. Jak wynika z najnowszych informacji, przyłączy się do niego ok 85 – 90% polskiego ciała pedagogicznego.

Opinie co do tych działań są podzielone: jedni uważają to za krok w stronę dobrej zmiany, drudzy – za marnotrawstwo czasu „bo przecież i tak nic się nie zmieni”. Jak jest naprawdę? To zależy od punktu widzenia. Inaczej na sytuację spojrzy walczący o swoje nauczyciel, inaczej nasze władze, a jeszcze inaczej rodzic dziecka, które na nieokreśloną ilość dni pozbawione zostanie dostępu do edukacji – i często opieki podczas jego nieobecności w domu.

Co więc ma zrobić z dzieckiem rodzic pracujący?

Strajk to sytuacja trudna nie tylko dla rządu i osób biorących w nich udział, ale też dla młodszej części naszego społeczeństwa, które bardzo często pozostawione zostaje same sobie. Co, gdy rodzic pracuje na pełen etat i nie jest w stanie wziąć wolnego, podrzucenie dzieci do dziadków nie wchodzi w grę, a szkoła nie jest w stanie zorganizować opieki dla uczniów? Nie każdy ma możliwość wynajęcia opiekunki. Zostawić je same w domu? Nawet jeśli jest ono starsze, często boimy się to zrobić, bo „przecież nigdy nic nie wiadomo”. Czy możemy wyobrazić sobie ile dzieci podczas strajku pozostanie bez opieki?
Dla rodzica to sytuacja patowa: praca czy dziecko? Zająć się nim czy zarabiać na jego utrzymanie? Przy wyborze pierwszej opcji – ile maksymalnie dni roboczych jestem w stanie poświęcić i na ile może pozwolić mi szef? Problem bez wyjścia? Niekoniecznie.

W takiej sytuacji często na pomoc przychodzą pracodawcy

Ostatnimi czasy częstą praktyką stosowaną przez pracodawców jest wynajmowanie firmy zewnętrznej, która w czasie m.in. takich właśnie sytuacji w interesujący i aktywny sposób organizuje dzieciom czas. Dziecko zamiast spędzać go przed telewizorem lub komputerem bądź zwyczajnie nie robiąc nic bierze udział w zajęciach dostosowanych do jego wieku. Poprzez różnego rodzaju aktywności poznaje miasto w którym mieszka, rozwija swoją kreatywność, gra w gry uczące szybkiego myślenia i reagowania.

Na jakich zasadach to działa? Rodzic przyprowadza dziecko ze sobą do pracy, gdzie przejmują je animatorki. Przez cały dzień trwa zabawa połączona z nauką, a po pracy wraca ono z mamą lub tatą do domu.
Firmy takie zapewniają opiekę, atrakcje, wyżywienie i ubezpieczenie. Dziecko szczęśliwe, bo miało co robić i poznało wiele ciekawych miejsc i osób. Rodzic – bo nie musiał zastanawiać się jak zorganizować sobie życie, by żaden jego aspekt nie ucierpiał.

Równowaga praca-życie

Jako, że świadomość pracodawców co do zadowolenia pracowników z roku na rok się zwiększa, co raz to więcej firm korzysta z tego typu rozwiązań. Zachowanie równowagi praca–życie staje się elementem nieodłącznym każdej większej korporacji – i nie tylko!  A działanie takie jak dni otwarte, półkolonie dla dzieci pracowników bądź doraźna pomoc w opiece nad nimi idealnie się w tę zasadę wpisują. Szczęśliwy pracownik to dobry pracownik, a często niewiele potrzeba by osiągnąć ten stan.
Brawa dla tych, którzy myślą o swoich podwładnych – w końcu jaka podstawa firmy, takie osiąga ona wyniki.

Like IT! :)

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *