Nasze doświadczenia

ENERGIA DO PRACY – skąd ją czerpać i jak jej nie tracić?

Człowiek – istota adaptująca się

Życie stawia przed nami wiele wyzwań z którymi spotykamy się na co dzień. Praca na pełen etat połączona z wychowywaniem dzieci, zajmowaniem się domem i chęcią rozwoju osobistego – brzmi znajomo? Wydawać by się mogło, że jest to przysłowiowa „bułka z masłem”. Ludzie przecież żyją tak od dawna i jest dobrze. Prawda jest taka, że nie zawsze łączenie tego wszystkiego jest tak proste. Człowiek jest jednak wspaniałą istotą – potrafi przystosować się do każdym warunków i połączyć ze sobą wiele rzeczy. Bywa, że po zaliczeniu takiego całodziennego „maratonu” czujemy się jak po przebiegnięciu maratonu :). Mimo to wstajemy następnego dnia i… działamy dalej. Pojawia się jednak pytanie: jak długo nasz organizm jest w stanie wytrzymać tak intensywny tryb życia? Co zrobić, by nie stracić energii do działania i co ważniejsze – skąd i jak ją pozyskiwać?

Nowy termin – OSCYLACJA

Ostatnio na wykładzie Human Power poznałam nowe słowo: „oscylacja”. Cóż to jest? Oscylację można inaczej nazwać ruchem wahadłowym. Jakie odniesie ma ona do naszego tematu? Otóż chodzi o to, by działać tak, aby żaden aspekt tego czym się zajmujemy nie został zaniedbany. Żebyśmy w natłoku zajęć znaleźli chwilę, by dać swojemu umysłowi i ciału odrobinę odpoczynku. Brzmi abstrakcyjnie?

Jak pokazują badania, w naszym dziennym rytmie powinniśmy działać w 90 minutowych „seriach”. Po tym czasie wskazana jest krótka przerwa. Oderwanie się choćby na chwilę od obowiązków powoduje odprężenie i regenerację naszego ciała. Poziom naszej energii wzrasta. Wystarczy więc raz na półtorej godziny wstać, przejść się po biurze – rozprostować nogi, oderwać się od komputera, przez kilka minut zająć się czymś innym niż to co robimy stale – wtedy nasz organizm dostaje upragnioną chwilę na regenerację.

Ciekawostka: Podobno specjalistą od oscylacji po intensywnym wysiłku jest Robert Lewandowski.

Skąd brać energię?

W wyścigu z czasem, w którym bierzemy udział na co dzień warto znaleźć małe rzeczy, które podczas wykonywanej przez nas pracy stanowią dla nas metaforyczną „śluzę” – czynność, w czasie trwania której dajemy sobie odpocząć. W codziennym życiu mamy dużo frustracji, nerwów, obowiązków domowych i pracowniczych. Jak sobie z nimi radzić? Chciałabym podzielić się z Wami swoimi osobistymi pomysłami oraz doświadczeniami moich znajomych, które pomagają odpowiedzieć na pytanie: gdzie szukać tych małych rzeczy, które pomogą nam się zregenerować?

  • Rowerem do i z pracy – sport to zdrowie, dlatego warto się z nim zaprzyjaźnić

Wykorzystując rower w codziennych dojazdach do pracy mamy szansę na oderwanie myśli na jakiś czas od naszych problemów i zadań, które na nas czekają. Musimy skupić się na drodze, jaką mamy do pokonania i podziwianiu mijanych widoków. Po przejechaniu kilku kilometrów dzięki endorfinom wydzielającym się podczas wysiłku fizycznego czujemy się szczęśliwsi. Wystarczy więc dojechać rowerem na spotkanie, a dzień stanie się bardziej pozytywny.

  • Medytacja/ćwiczenia oddechowe – dziesięć minut dla odświeżenia umysłu

W chwilach trudnych i wymagających potrzebujemy czasem spokoju i odcięcia się od rzeczywistości. Mnie osobiście pomaga muzyka, którą traktuję jako swoją osobistą formę medytacji. Są także osoby, które wręcz odwrotnie, by chociaż na chwilę „wyluzować” potrzebują ciszy i ćwiczeń oddechowych. Na medytację każdy może mieć swój sposób. Ważne jest jednak by był to czas, gdy odizolowujemy się od tego co „tu i teraz” i spędzamy czas sami ze sobą. Wystarczy kilka minut, by poczuć różnicę.

  • Zdrowe koktajle – w zdrowym ciele zdrowy duch

To co jemy także ma znaczący wpływ na naszą energię i podejście do rozwiązywania problemów. Koktajl nie tylko zawiera witaminy, ale poprzez swoją konsystencję, zapach, smak i kolor pozytywnie nastraja. Nie musimy pić koktajlu w domu – dobrym sposobem jest zrobienie go wcześniej i wypicie z kolegami w przerwie pomiędzy różnego rodzaju zajęciami.

  • „Bieganie” po schodach – wybieram schody zamiast windy

Każdy, nawet krótki wysiłek fizyczny staje się dla nas odskocznią od obecnej sytuacji. Wystarczy wyjść na klatkę schodową i przejść kilka pięter albo zamknąć się w sali konferencyjnej i we w miarę szybkim tempie zrobić kilka przysiadów czy podskoków, by po powrocie do biurka poczuć ogromną różnicę. Przyspieszone tętno i oddech umożliwiają „zeskanowanie” siebie i sytuacji w jakiej się znajdujemy. Wydzielające się endorfiny wpływają pozytywnie na nasz umysł – myślimy bardziej pozytywnie i szybciej znajdujemy wyjście z nawet najtrudniejszej sytuacji.

Być może są to przykłady proste i trywialne, ale pomijane przez nas w pędzie życia. Codziennie przychodzimy do pracy, siadamy przy biurku i zapominamy… o sobie. W ciągu całego dnia pracy wystarczy znaleźć chwilę właśnie dla siebie. Regeneracja, której wtedy doświadczymy zauważalna będzie od razu.

Zachęcam do znalezienia swojej „śluzy” i wprowadzenia jej w życie – na pewno nie pożałujecie.

Bądźmy jak Robert Lewandowski – osiągajmy sukcesy, ale nie zapominajmy przy tym o sobie😊

Jeżeli macie inne pomysły i doświadczenia związane z tym tematem – zachęcam do dzielenia się nimi w komentarzach pod artykułem.

Redakcja: Agata Parczewska

Wystarczająco dobry pracodawca

O tym co zapewnia pracodawca WYSTARCZAJĄCO DOBRY dla pracujących rodziców, czyli Family Management w pigułce

Idealny rodzic nie istnieje – jest człowiekiem, a więc popełnia błędy. Dlatego, aby zmniejszyć frustrację dążących do perfekcyjności rodziców, ukuto termin „wystarczająco dobry rodzic”. Zupełnie tak samo można podejść do pracodawców. Mimo licznych tytułów, jakie przedsiębiorstwa mogą zdobyć – „najlepszy pracodawca”, „top employer” itp. każdy wie, że zostanie idealnym pracodawcą i to jeszcze dla wszystkich jest po prostu niemożliwe. Organizacje to ludzie, a ludzie dokładnie tak jak rodzice mają ograniczone zasoby, są omylni i popełniają błędy.

Dlatego postanowiłyśmy w jednym miejscu zebrać działania i rozwiązania, jakie pracodawca może u siebie wdrożyć, aby pomóc pracującym rodzicom.  Praca potrafi być bardzo absorbująca i wymagająca. Jednakże dopiero zostanie rodzicem pozwala odczuć co znaczy wyrażenie „logistyka pracującego rodzica”. Na szczęście istnieje wiele rozwiązań i narzędzi, które pracodawcy mogą wykorzystać, tworząc miejsce pracy przyjazne rodzicom.
Można wdrożyć wszystko, a można tylko część – warto jednak starać się zostać wystarczająco dobrym pracodawcą.

Zacznijmy więc od początku.

Na początku jest bardzo przyjemnie…

Zazwyczaj w przypadku kobiet zostanie rodzicem poprzedzone jest okresem ciąży. Jeśli tylko zdrowie pozwala, większość kobiet chce kontynuować pracę i najczęściej pracuje prawie do „ostatnich dni”. Czym wyższe stanowisko kobieta piastuje, tym dłużej jest aktywna zawodowo.

Przy odpowiednim wsparciu ze strony pracodawcy okres ciąży może przebiegać zupełnie bezproblemowo. Na przykład miejsce do odpoczynku – w tej roli świetnie sprawdzają się  relax room’u. Kiedy kobieta czuje się gorzej, może skorzystać z elastycznego czas pracy oraz pracy z domu. Czasami ciężko jest wcześnie wstać lub zakładać sztywne, eleganckie stroje każdego dnia. Zazwyczaj praca z domu charakteryzuje się swobodnym strojem i możliwością pracy w pozycji pół-leżącej.

Część firm oferuje też miejsca parkingowe dla kobiet w ciąży, co jest bardzo pomocne szczególnie w ostatnim okresie, kiedy poruszanie się może sprawiać trudność.

Więcej na ten temat (klik)

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Każda kobieta w ciąży potrzebuje bezpieczeństwa. Jednym z warunków, które zapewnia je, to wiedza na temat zatrudnienia po powrocie do pracy po urodzeniu dziecka.  Działy HR oferują pomoc prawną i informację na temat wykorzystania urlopu macierzyńskiego i wychowawczego. To przydatna wiedza, dzięki niej  można „oswoić” sobie przyszłość.  Część pracodawców uczy też swoich menadżerów w jaki sposób opracować ze swoją ciężarną pracownicą plan powrotu do pracy.  Dobry plan jest niezmiernie ważne zarówno dla kobiety,  jak i dla pracodawcy. Obie strony chcą wiedzieć, co ich czeka za 12 miesięcy i jak będzie wyglądać ponowne wdrożenie się do pracy.

Kiedy już nadejdzie TEN dzień

Pojawienie się małego dziecka to ogromne przeżycie dla jego rodziców. Towarzyszy temu ogromna radość i chęć dzielenia się nią ze wszystkimi. W końcu rodzicami zostajemy niewiele razy w życiu… Stad tak dużo w mediach społecznościowych zdjęć maluszków ze szpitalnych łóżeczek dla niemowlaków. Takie posty mają też największy zasięg – kto nie lubi oglądać tych „słodziaków” – przecież nie bez przyczyny mówimy małe jest piękne! Ogromną przyjemność sprawi rodzicom docenienie faktu pojawienia się małego potomka poprzez ofiarowanie wyprawki. Cześć pracodawców oferuje wsparcie finansowe, część wyprawkę składająca się z przedmiotów, które przydadzą się młodym rodzicom. My zawsze opowiadamy się za paczkami, które odpowiednio przygotowane (z sercem i zaangażowaniem) niosą ze sobą pozytywny przekaz emocjonalny. Poza tym pieniędzmi nigdy się nie chwalimy a rzeczami już zdecydowanie częściej.  Błędem jest ofiarowywanie wyprawki maluszka wyłącznie kobietom – dziecko jest jakby nie patrzeć obojga rodziców i cieszą się oni z tego faktu w takim samym stopniu. Dlaczego więc świeżo upieczony tata nie miałby otrzymać takiego wspaniałego prezentu?

Gdzie zniknęła kobieta?

Roczny urlop macierzyński (chyba, że zostanie podzielony z ojcem dziecka, co jest jednak bardzo mało prawdopodobne, gdyż na takie rozwiązanie decyduje się niecały 1% mężczyzn) to długi okres. Rzucona w wir wizyt u lekarza, spacerów z wózkiem i rozmów o najprostszych sprawach fizjologii i potrzeb dzieci świeżo upieczona matka zapomina prawie zupełnie o swoim miejscu pracy. Często wracające do pracy matki określają swój powrót jako „powrót z innej planety”. Tak jest, bo opieka nad dzieckiem charakteryzuje się zupełnie innymi warunkami pracy – jeśli można to tak ująć. Jeśli chcemy być pracodawcą z wyboru starajmy się nie dać o sobie zapomnieć. Zaprośmy na eventy rodzinne organizowane w firmie czy inne wydarzenia, w których może uczestniczyć matka z dzieckiem. Cześć firm organizuje dni otwarte dla dzieci, gdzie zaprasza swoje pracownice będące na urlopach macierzyńskich. To święta są okazją do odwiedzenia firmy, spotkania się ze swoimi dawnymi koleżankami i kolegami z pracy i pokazanie swojego skarbu. Przy okazji taki maluch może się pobawić i poznać swoich pierwszych „kolegów” z pracy. Takie programy często nazywane są „pozostańmy w kontakcie” i służą zarówno matce jak i pracodawcy.

W końcu przychodzi TEN dzień #2 – czyli powrót do pracy

Dzień powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim nie jest już tak wesoły, jak dzień narodzin dziecka. Kobietom towarzyszą obawy w jaki sposób poradzą sobie z łączeniem obowiązków zawodowych z rodzinnymi. Trzeba wrócić do roli profesjonalnej, pewnej siebie kobiety i jednocześnie być matką będącą na każde zawołanie swojego dziecka. Moment powrotu jest bardzo stresujący – z pomocą przychodzą różne rozwiązania. Programy parentingowe, sesje coachingowe i normalne wspierające rozmowy z innymi pracującymi zawodowo matkami. Można sobie na spokojnie wszystko poukładać. I wcale nie trzeba być, jak mówiła Margaret Thatcher, „jednym dużym wyrzutem sumienia”. Wspierając się i pracując nad swoimi przekonaniami i „codzienną logistyką” można osiągnąć równowagę. Znowu z pomocą przychodzi elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu i wspierający szef czy szefowa, którzy pomogą kobiecie dostrzec  wartość w byciu pracująca zawodowo matką. I jak wspomnieliśmy wyżej pomocne jest przypominane sobie, że idealny rodzic nie istnieje, tak samo jak idealny pracodawca i też idealny pracownik. Szczególnie kobiety mają problem z odpuszczaniem sobie i dopuszczeniem myśli, że nie trzeba być zawsze i wszędzie idealną.

Ale te wakacje się długie….

Nie ma nic bardziej błędnego niż myślenie, że jak nasze dziecko pójdzie do szkoły, to  logistyka będzie prostsza. Duże trudności zaczynają się, kiedy dziecko rozpoczyna naukę w szkole.  Okres przedszkola oprócz częstych chorób przez które zazwyczaj przechodzi każde dziecko, charakteryzuje się dość wygodnymi dla rodzica warunkami. Dzieci zostają w przedszkolu do minimum 16-stej, co początkowo może wydawać się wczesną godziną, bo przecież pracujemy do 17:00. Przy elastycznym czasie pracy tę problem da się rozwiązać. Przedszkola pracują w zasadzie cały rok. Jeśli oswoimy się z myślą posyłania dziecka do innych przedszkoli na dyżury wakacyjne, jesteśmy w stanie przetrwać cały rok bez większych komplikacji.  W szkole natomiast  lekcje trwają do 12-13:00, jest zmianowość, świetlice są przeładowane a w ferie zimowe i wakacje szkoła jest zamknięta. Pracujący rodzice mając 26 dni urlopu muszą dobrze się nagimnastykować, aby zapewnić opiekę swoim dzieciom. Pracodawcy często przychodzą im z pomocą,  organizując w okresie ferii zimowych i wakacji letnich turnusy półkolonii. Turnusy te finansowane z ZFŚS cieszą się ogromną popularnością wśród pracowników. Dzieci przeżywają przygody i świetnie się bawią a rodzic spokojnie pracuje.   Nawiązują bliższe znajomości i zdobywają wiedzę o firmie. Są dumne, że mogą zobaczyć  mamę/tatę w pracy i często chwalą się tym wśród swoich rówieśników.

Z takich turnusów korzystają również przedszkolaki, bo kto by  nie chciał przyjść do pracy swojej mamy czy taty!

Imprezy już nie wieczorne, ale rodzinne

Pracujących rodziców od ich bezdzietnych kolegów odróżnia to, że diametralnie kurczy się im czas wolny dla siebie. Po pracy zamiast iść na spotkanie, meet-up, sesję networkingową biegną do domu, aby spędzić czas ze swoją rodziną. Imprezy wieczorne, wyjazdy integracyjne już są mniej atrakcyjne. Choć integracja pracowników jest niezmiernie ważna i nie można jej odpuścić, warto wprowadzić do swojego firmowego kalendarza wydarzenia dla całych rodzin. Mogą to być pikniki lub mikołajki, dzień ziemniaka czy spotkania z innych okazji. Ważne, że można się na nich pokazać ze swoją rodziną i swobodnie zintegrować i porozmawiać z innymi. Dzieci czekają na takie wydarzenia cały rok i bardzo je lubią, a pracujący rodzice mogą bez wyrzutów sumienia integrować się z innymi pracownikami.

Co więc wybrać?

Wachlarz rozwiązań jest duży i w zależności od struktury zatrudnienia warto wybrać te, które w maksymalnym stopniu wesprą naszych pracowników. Część z nich nie wymaga wcale dużych nakładów finansowych, tylko przemyślanego zaprojektowanego procesu i szkoleń dla menadżerów liniowych. W wypracowaniu programów dla rodziców pomocni mogą być sami pracownicy – oni sami wiedzą dobrze, co może ułatwić im łączenie pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi i chętnie zaangażują się i pomogą.

Kid’s Time 2019 – FOTORELACJA

Właśnie dobiega końca 10 edycja Kid’s Time w Kielcach, na której i nas nie mogło w tym roku zabraknąć. Jak co roku szukamy inspiracji i nowych kontaktów, to także okazja do rozmowy z naszymi stałymi dostawcami, często jedyna w roku, gdy spotykamy się twarzą w twarz. W tym roku dodatkowo zwracałyśmy uwagę na firmy, z którymi mogłybyśmy nawiązać współpracę przy wyposażaniu Family Center.

Iście królewskie przywitanie na jednym ze stoisk wystawców

Te targi to niesamowite wydarzenie. Dorosły człowiek czuje się nagle jak dziecko w Disneylandzie, nawet taki który sam dzieci nie ma (na szczęście na targach nie robi się zakupów, bo te z nas, które dzieci mają mogłyby się nie wypłacić ;)). Sama część z zabawkami zajmuje 2 czy 3 ogromne hale, a do tego dochodzi ponad drugie tyle akcesoriów, wózków, ubranek czy mebli. Wspaniale patrzeć szczególnie na rodzime marki, produkujące i szyjące w Polsce z polskich materiałów – a tych widać coraz więcej.

Piękne stoiska naszych dostawców wyprawki – polskie marki Makaszka i Pink No More

ZABAWKA TARGÓW

Jak co roku bawiłyśmy się w wybór naszej prywatnej „zabawki targów”. Łatwo nie było, musiałyśmy przyjąć dodatkowe kryterium, wybrałyśmy więc zabawkę od naszego nowego potencjalnego dostawcy – pluszaka Fur Balls, który urzekł nas nie tyle swoim wyglądem (chociaż jest słodki), ale głównie – ideą. Kupujemy więc „brzydala” – skołtunione nie-wiadomo-co. Takiego jegomościa musimy w domu wykąpać, wyczesać i wysuszyć by ukazało się nam jego prawdziwe oblicze. Wspaniała idea. I pluszak słodziak. Czuję, że będzie hitem prezentów w tym roku :).

CO JEST W MODZIE?

Już od jakiegoś czasu obserwujemy wzrost popularności zabawek drewnianych, edukacyjnych i na targach też można było to zaobserwować. Znalazłyśmy kilka naprawdę ciekawych pomysłów do naszych przyszłych Family Center. Zwracałyśmy też uwagę na produkty, które wpasowałyby się do naszego Kącika Malucha i strefy Bobasa. Zarówno zabawki, klocki, jak i mebelki czy akcesoria do namiotu rodzica z maluszkiem. Wróciłyśmy zainspirowane, z torbą pełną nowych kontaktów i dobrym nastawieniem na kolejny sezon.

 

Prezenty… IDEALNE

Są takie okresy w roku, gdy w głowach większości z nas przewija się jedno słowo – prezenty. W okresach świątecznych w sklepach i galeriach handlowych roi się wprost od czekoladowych figurek i paczek wypełnionych słodyczami. Czy to Boże Narodzenie czy Dzień Dziecka, czekolada jest „na topie”. Jednak już od pewnego czasu zarówno dietetycy, jak i blogerzy czy influencerzy głośną trąbią o szkodliwości nadmiaru cukru w diecie dzieci. Szokujące było dla mnie szczególnie zestawienie jednej z blogerek pokazujące zawartość cukru w paczce świątecznej dla dziecka, którą otrzymał od pracodawcy jeden z czytelników. Ponad 2 kilo cukru w jednym pudle, a dzieci, jak dobrze wiemy, potrafią „rozpracować” taką paczkę w kilka dni.

Co w takim razie ZAMIAST?

Na szczęście (i zdrowie ;)) nasze i naszych dzieci od kilku już lat widać wśród pracodawców trend odchodzenia od paczek pełnych cukierków na rzecz innego rodzaju świątecznych prezentów. Oczywiście można wręczyć każdemu pracownikowi bon podarunkowy. Jednak z badań i publikacji już od dłuższego czasu wynika, że benefity pozapłacowe są dla pracowników zdecydowanie bardziej atrakcyjne, a przy okazji takie np. paczki świąteczne można wykorzystać jako narzędzie PRowe. Poza tym rozdawane podczas np. rodzinnej imprezy mikołajkowej wzbudzają w dzieciach i rodzicach zdecydowanie więcej emocji.

Tu jednak pojawia się problem, jak wybrać idealne prezenty, które faktycznie ucieszą dzieci? Rozdawanie pluszaków aka zbieraczy kurzu też nie należy do najlepszych pomysłów, co zatem wybrać, żeby pasowało i dla maluchów, i nastolatka? Opcji jest kilka, wszystko zależy od wielkości organizacji i budżetu. Ważne, aby maksymalnie jak to możliwe dopasować prezenty do grup wiekowych czy każdego dziecka.

Gotowe rozwiązanie na wyciągnięcie ręki

My już od kilku lat proponujemy naszym klientom dedykowane aplikacje, w których każdy pracownik sam wybiera konkretny prezent dla swojego dziecka, który następnie zostaje wysyłany dziecku do domu lub wręczony podczas imprezy rodzinnej czy na firmowym kiermaszu.

Co więcej, paczki mogą być nie tylko mikołajkowe. Może to być prezent na Dzień Dziecka, może być wyprawka dla noworodka (o której pisałyśmy już tu i tu). Dalej może to w końcu być wyprawka dla pierwszoklasisty. Zasadniczo cele są te same: po pierwsze ucieszyć dziecko. Po drugie, co może nawet ważniejsze z perspektywy pracodawcy i pracownika – odciążyć budżet pracowników w trudniejszych okresach w roku, gdy wydatki się nie kończą. O tym jak finansować takie paczki i jakie koszty ponosi zarówno pracodawca, jak i pracownik chętnie opowiemy zainteresowanym. A może chcecie o tym przeczytać?

 

 

Konferencja „Be the leader”

17 października w Muzeum Polin odbyła się  XIII Konferencja organizowana przez Sieć Przedsiębiorczych Kobiet,  w której wziął udział cały zespół Femmeritum. Spotkanie odbywało się pod hasłem „Be the Leader”.

Temat jest obecnie dość powszechny. W mediach społecznościowych wiele słyszmy o wyrównywaniu szans kobiet na rynku pracy.  Co oznacza bycie liderką? Jak się nią stać? Czy mam odpowiednie predyspozycje? Te i inne pytania, i związane z nimi kwestie zostały poruszone w trakcie tego spotkania.

PRZEBIEG SPOTKANIA

Organizatorzy całe wydarzenie podzielili na 3 moduły. Każdy z nich był inny, to co je łączyło to bycie autentycznym i wolnym w swoich działaniach, życiu, pracy.

Pierwszy z nich obfitował w wystąpienia prelegentów. Na scenie wystąpiło 6 różnych osobistości.

Największe wrażenie zrobił na mnie występ Anny Jakubowski (Prezes Marie Brizard Wine & Spirits Group, mentorka), która opowiedziała nam o poszukiwaniu, odnajdowaniu oraz ciągłym uaktualnianiu naszego „WHY” – czyli dlaczego robimy to, co robimy? Jej krótkie wystąpienie było dla mnie inspiracją do zastanowienia się na ile ja wykorzystuję moje HOW.

Z Tomaszem Woźniakiem odpowiadaliśmy sobie na pytanie „Czy potrzebuję transformacji cyfrowej?”. W trakcie wystąpienia Woźniak zapoznał nas z badaniami dotyczącymi dostępu i wykorzystania Internetu. Wystąpienie Pracowni Gier Szkoleniowych zwróciło uwagę jak każdy z nas wchodzi w określoną rolę w trakcie pracy z grami planszowymi. Cały moduł został podsumowany przez Małgorzatę Ohme, która w barwny sposób opowiadała w jaki sposób wychować dziecko na lidera. W trakcie jej prelekcji wiele było nawiązań do jej osobistych doświadczeń jako matki.

Drugi moduł opierał się na wystąpieniach liderek, które podzieliły się z widownią swoimi doświadczeniami przywódczymi – BE THE LEADER. Na scenie gościły: właścicielka firmy IndaHash, trenerka Krav Maga oraz wiceprezes zarządu ds. rynku biznesowego. Każda z pań w inny sposób opowiedziała o swoich doświadczeniach o tym w jaki sposób jest leaderką w swoim życiu, zawodzie.

BE THE CHANGE – osobiste historie

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie trzecia część Konferencji, która była swoistą sesją podcza,s której uczestniczki opowiadały o punktach zwrotnych w swoim życiu, o procesie stawania się autentyczną i prawdziwą oraz o procesie odkrywania samej siebie – Sesja BE THE CHANGE. Jako uczestnicy wysłuchaliśmy historii walki o własną pasję i marzenia – wystąpienie Moniki Osęki o tym jak została pilotką. Nie zabrakło wzruszeń podczas wystąpienia Darii Mejnartowicz – doktor nauk o kulturze fizycznej. Od wielu lat pomaga mieszkańcom biednych regionów świata. Jest jedną z pięciu osób, które dotarły do finału Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody”, nominowana w kategorii Aktywność Społeczna Stanowiąca Wzór dla Młodego Pokolenia. Na koniec wystąpienia Daria otrzymała owację na stojąco. Cała część tego modułu została podsumowana przez Katarzynę Pawlikowską – autorkę wielu publikacji na temat kobiecości.

Na koniec konferencji odbyły się warsztaty z Krav Magi, programowania, wykorzystania gier w procesie budowania samoświadomości lidera oraz zaletach i wadach Social Media. Osobiście brałam udział w ostatnim szkoleniu na temat Social Media. Zdobytą wiedzę wykorzystam w praktyce przy administrowaniu Wyspy Dzieci, mojego LinkedIn.

Cała Konferencja i jej idea, miejsce oraz temat były idealnie dobrane do grupy uczestniczek. Około 550 osób aktywnie uczestniczyło w całym wydarzeniu. Był to inspirujący i wyjątkowy czas, dzięki któremu każda z obecnych kobiet mogła z jednej strony podbudować się, a z drugiej zainspirować się do działania. Była to także okazja do networkingu, wymiany doświadczeń. Za pół roku kolejne spotkanie, ale zmiany w naszym życiu możemy wprowadzać już dziś.

Półkolonie w RBS

Półkolonie dla dzieci – chwila oddechu od obowiązków i pomoc dla pracującego (ciężko:)) rodzica.

Połowa lipca, warszawski biurowiec, a w nim słychać radosne rozmowy, śmiechy i tuptanie małych nóżek. To znak – w firmie rozpoczynają się półkolonie dla dzieci!

W RBS jak co roku już od 9 lat z początkiem lata wyruszyły letnie półkolonie. Pracownicy-rodzice przychodzą do pracy ze swoimi dziećmi i powierzają je pod opiekę wykwalifikowanym opiekunom  z firmy Femmeritum właściciela marki Wysp Dzieci, pod którą organizowane są półkolonie.

W tym roku odbyło się 8 turnusów półkolonii letnich, a dzieci realizowały dwa tematy półkolonii: „Mali Detektywi” oraz „Ciekawe zawody”. Program został dostosowany do wieku dzieci.

Warto też wspomnieć, że RBS wyszedł naprzeciw oczekiwaniom rodziców dzieląc dzieci na grupy wiekowe. Rzadko się zdarza, żeby w firmie był podział na dzieci starsze i młodsze, a dodatkowo z uwagi na wiek dzieci – grupa młodsza ma jednego dodatkowego opiekuna. Dzięki temu opiekunowie mogą prowadzić ciekawe zajęcia, czuwać nad bezpieczeństwem maluchów, a także pomagać potrzebującym tego dzieciom w czynnościach takich jak jedzenie czy ubieranie się. Często są dla maluchów jak ciocie, do których od czasu do czasu w chwilach tęsknoty za rodzicem można się przytulić :).

Warto dodać, że w półkoloniach mogą wziąć udział dzieci z niepełnosprawnościami i dysfunkcjami. Dla dzieci, które potrzebują dodatkowego wsparcia zapewniany jest dodatkowy opiekun, który czuwa nad bezpieczeństwem dziecka, a także pomaga mu uczestniczyć we wszystkich aktywnościach.

Tegoroczne turnusy

„Ciekawe zawody”, to turnus dla młodszych dzieci w wieku 4-6 lat, które często właśnie rozpoczynają swoją półkolonijną przygodę, nierzadko jest to ich pierwsza tego rodzaju rozłąka poza przedszkolem. Podczas trwania tego turnusu półkolonii grupy odwiedziły m.in. manufakturę czekolady, gdzie tworzyły swoje własne czekolady; zwiedziły leśniczówkę i szukały tropów leśnych zwierząt, a także zwiedziły Stadion Legii. Półkoloniści  odwiedzili też Julinek, gdzie dzieci poznawały zawód cyrkowca i bawiły się na całego! Na miejscu przechodziły też mini park linowy, a wychowawcy przyznali, że mimo młodego wieku dzieci były bardzo odważne.

Natomiast dzieci powyżej 7 roku życia wzięły udział w półkoloniach dla „Małych Detektywów”. Podczas turnusu było dużo gier i zabaw związanych z pracą detektywa. Dzieci uzupełniały swoje kartoteki detektywistyczne, w których zapisywały najważniejsze spostrzeżenia z danego dnia półkolonii. Poznały też sylwetki różnych detektywów, a także jeździły na wycieczki m.in. do Radia Kampus czy na Farmę Iluzji. Dla Małych Detektywów ważnym punktem półkolonii była wizyta na komendzie policji. Dzieci poznawały pracę kryminologa, miały możliwość zwiedzenia komisariatu i samochodu policyjnego, obejrzenie monitoringu, a także zostawienia odcisków swoich paluszków! Półkolonistom tak się to spodobało, że dopytywały panią Komisarz, gdzie kupuje się pyłek daktyloskopijny :).

Ankieta wśród rodziców

Zapytaliśmy rodziców, których dzieci uczestniczyły w tegorocznych turnusach co sądzą o tym beneficie. Tata Julii powiedział, że jest to bardzo duże ułatwienie dla pracujących rodziców, bo w wakacje nie działają szkoły, a przedszkola funkcjonują tylko przez jakiś wyznaczony czas. Mama Ali i Mateusza wspomniała, że córka uwielbia te półkolonie i bierze w nich udział już po raz czwarty, a w tym roku dołączył do niej brat. Dodała, że to świetna rzecz i  super inicjatywa, która „dużo ułatwia”. Mama Zuzi, która odbierała dziewczynkę za tatę pracującego w firmie, nadmieniła, iż szkoda, że w jej firmie nie ma takiego benefitu.

Pracownicy chwalili taki rodzaj pomocy ze strony firmy, gdyż dzieci są zadowolone, a oni nie martwią się co zrobić z pociechą przez całe wakacje. Dla pracowników ważnym aspektem jest fakt, że półkolonie dofinansowane są z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, dzięki czemu koszt uczestnictwa dziecka, który ponosi pracownik, jak za taką formę wypoczynku jest stosunkowo niewielki. Część rodziców wspomniała nawet, że gdyby była taka możliwość chętnie zapisaliby swoje dzieci na dwa turnusy – wakacje trwają 2 miesiące, a półkolonie to naprawdę duże odciążenie.

 

Półkolonie w Volkswagen Financial Services

Półkolonie dla dzieci – chwila oddechu od obowiązków i pomoc dla pracującego rodzica.

Połowa lipca, warszawski biurowiec Volkswagen Financial Services, a w nim słychać radosne rozmowy, śmiechy i tuptanie małych nóżek. To znak – w firmie rozpoczynają się pierwsze półkolonie dla dzieci!

Wakacje dobiegły, a w związku z tym czas na podsumowanie tego projektu. Już drugi rok z rzędu nasza firma zorganizowała dwa turnusy półkolonijne dla Pracowników Spółek Volkswagen Financial Services. Pracownicy-rodzice mieli do wyboru dwa terminy, 23-27 lipca oraz 6-10 sierpnia, w każdym po dwie grupy wiekowe, tak, aby program każdej z grup bardziej odzwierciedlał potrzeby dzieci zarówno młodszych, jak i starszych.

Dzieci, które były na lipcowym turnusie zrealizowały program „W świecie Fantazji”, natomiast te z sierpniowego na czas półkolonii zamieniły się w „Małych Detektywów”.

W sumie w „Wakacjach w mieście” organizowanych przez Femmeritum wzięło udział prawie 90 dzieci oraz 12 opiekunów. .

Wraz z koordynatorami z firmy stworzyliśmy ankietę dla rodziców oceniającą jakość tego produktu. Poniżej podsumowanie wyników. (Ankieta była skierowana do pracowników, którzy zapisali dzieci na półkolonie „Mali Detektywi”).

 

WYNIKI ANKIETY

Przede wszystkim, zapytaliśmy o powody korzystania z tego rozwiązania. Jeden z głównych powodów, to brak opieki w okresie wakacyjnym oraz to żeby dziecko nie nudziło się w domu.

Kolejnymi częstymi odpowiedziami był ciekawy pogram oraz to, że dziecku podobały się wakacje w mieście w poprzednim roku. Jak pokazuje nasze doświadczenie – znaczna większość dzieci korzysta z możliwości udziału w półkoloniach w kilku kolejnych latach. Dzieci poznają siebie na wzajem, często opiekunów i czują się na turnusach z sezonu na sezon coraz bardziej „u siebie”.

Z ankiety wynikało też, że dla rodziców bardzo dużą zaletą półkolonii jest logistyka – czyli to, że mogą zabrać pociechę ze sobą do biura i odebrać dziecko z pracy. Następnie pojawiały się taki odpowiedzi jak niski koszt czy różnorodny program.

Wszyscy rodzice biorący udział w naszej ankiecie ocenili półkolonie pozytywnie, przeważająca większość – bardzo dobrze.

To, co jest dla nas bardzo ważne to komunikacja z rodzicami przed i w trakcie trwania turnusu. Wyniki ankiety pokazują, że oceniana jest ona przez rodziców dobrze. Dzięki temu rodzice mają większe poczucie bezpieczeństwa – na bieżąco dowiadują się co dzieje się danego dnia półkolonii, a także w jaki sposób powinni przygotować się na kolejne dni. Komunikacja została oceniona m.in. jako „jasna i przejrzysta”.

Półkolonie to również posiłki. Dzieci dostają drugie śniadanie, dwudaniowy obiad, napoje i owoce. Wyżywienie zostało ocenione jako dobre i bardzo dobre – a to często trudno osiągnąć, gdy trzeba nakarmić małe żołądki 😉.

Wszyscy rodzice zgodnie opisywali, że wrażenia dzieci były bardzo dobre i wracały one do domu zadowolone. W szczególności dzieciom podobała się Farma Iluzji oraz wizyta w komisariacie – nie ma się tu czemu dziwić, nie każdy ma okazję zbierać odciski palców z prawdziwym Komisarzem czy oglądać nagrania z policyjnych monitoringów. A mali półkoliści mieli ku temu okazję :).

100% ankietowanych zarekomendowałaby udział dzieci w półkoloniach organizowanych przez Femmeritum dla Spółek VWFS.

Dzięki wynikom ankiety przeprowadzanej po każdych półkoloniach możemy doskonalić swoją usługę – pojawiło się kilka ważnych sugestii, które na pewno weźmiemy pod uwagę planując turnusy w kolejnych latach. To dla nas bardzo ważne!

Integracja czy równowaga?

Work-life balance, to koncepcja która jest sercem naszej pracy, keep the balance in shape!, jak mówi nasze sztandarowe hasło. Jednak w ostatnim czasie coraz częściej słyszymy o work-life integration. Co to właściwie za zjawisko i czy koniecznie jedno przeszkadza drugiemu?

Serwis gumtree.pl już od 2014 roku realizuje kampanię „Start do kariery”, przy okazji której  publikuje swoje raporty Aktywni+. W tym roku raport dotyczy właśnie łączenia pracy i życia prywatnego.

Work-life integration to zjawisko, o którym słyszymy już od ok 10 lat. To sytuacja, w której praca i życie codzienne zamiast być sztywno oddzielone, jak w tradycyjnym modelu rynku pracy, zaczynają się przenikać, sztywne godziny pracy zanikają, a pojęcie „pracy zabieranej do domu” nabiera innego, nowego, znaczenia.

Warto zwrócić uwagę, że integracja bynajmniej nie wyklucza równowagi – jak pokazuje raport to czy pracownicy godzą się na łączenie pracy z życiem prywatnym (bycie on-line po godzinach, praca zdalna, ale też zakupy online w trakcie pracy czy odbieranie prywatnych rozmów) zależy w głównej  mierze od tego, z którego pokolenia  się wywodzą. O ile trudno może sobie wyobrazić pokolenie naszych babć siedzące w domu przy pracy, o tyle dość popularnym wśród „młodych” pracowników jest odpisywanie na służbowe maile przy kolacji czy w trakcie weekendu. Badanie gumtree wyraźnie to pokazuje. Pracownicy godzą się na taki stan rzeczy, ale  oczekują w zamian – jak choćby możliwości pracy zdalnej, elastycznych godzin pracy, ogólnie bardziej swobodnego podejścia  do ram czasowych i przestrzennych pracy, tak by dopasować się do ich potrzeb. I gotowi są za to poświęcić część swojego czasu a nawet prywatności – badanie pokazuje, że 46% pracowników jest zadowolona z faktu zacierania granic pomiędzy tymi dwiema strefami życia. Ba, co czwarty ankietowany nie ma problemu chociażby z tym, że jego przełożony ma dostęp do danych zawartych w prywatnych mediach społecznościowych.

Jeden z ciekawszych wyników – 69% badanych używa prywatnego maila do załatwiania spraw zawodowych. Co interesujące – tylko 6 % załatwia prywatne sprawy używając konta służbowego. Co więcej – aż 33% badanych opowiada się za pełną integracją życia zawodowego i prywatego. To co 3 ankietowany! Ten wynik pokazuje jak bardzo zjawisko work-life integration postępuje, a co za tym idzie jak bardzo zmienia się rynek pracy. Zachęcam do przeczytania całego raportu, nie jest długi i naprawdę dobrze się czyta.

Ciekawe co uświadamia nam w naszej firmie ten raport – w Femmeritum work-life integration jest na porządku dziennym – często cały zespół wspólnie składa zamówienie w sklepach internetowych, a zamówione ubrania  zawsze muszą być przymierzone w biurze, od razu po przyjęciu kuriera. Z drugiej strony, gdy jest taka potrzeba wisimy na telefonie z domu, „gasimy pożary” siedząc na pilatesie czy o 2 w nocy odpisujemy na służbowego maila (bo kto nie ma go w tych czasach podpiętego do smartphone’a). Nasuwa się pytanie czy w takiej work-life integration da się wypocząć? Czy poczucie ciągłego bycia on-line nie jest męczące? Jak ze wszystkim – ważny jest umiar i zdrowy rozsądek. Pisałyśmy o totalnym odłączeniu na czas urlopu (klik!) i jak umiejętnie się do niego  przygotować.  Pamiętajmy, że skoro pracodawca może oczekiwać od nas stałego  bycia  on-line – my możemy oczekiwać elastycznych godzin pracy, możliwości załatwiania własnych spraw w godzinach pracy czy w  końcu możliwości pracy zdalnej. To co ważne, to to, że dajemy z siebie wszystko, że  realizujemy dane nam zadania na 100 % naszych możliwości ze 100% zaangażowaniem. Nieważne czy z domu czy z biura, czy podczas jazdy na rowerze w siłowni. I to również pokazuje to  badanie – pracodawcy zdają sobie sprawę ze zmieniających się potrzeb pracowników, niejako w zamian oczekując innego rodzaju zaangażowania.

Czy zatem  skoro work-life integration zaczyna rządzić na rynku to znaczy, że Femmeritum powinno zwijać żagle? ? Zdecydowanie nie, wręcz przeciwnie! I przed nami stawia to nowe, ciekawe wyzwania, kreowania usług i produktów, które pomogą tym bardziej zachować balans w tym, de facto jeszcze trudniejszym, środowisku pracy zintegrowanej z codziennością.

Cały raport dostępny jest tutaj (http://odpowiedzialnybiznes.pl/wp-content/uploads/2018/07/Raport__SDK-2018.pdf )

 

Czas na KOLONIE?

Jak co roku maj i początek czerwca to dla nas okres intensywnych przygotowań do kolonii i półkolonii. Co roku odpowiadamy na dziesiątki maili i telefonów na temat naszych wyjazdów wakacyjnych. Jednak najczęściej pojawiającym się pytaniem jest to o gotowość dziecka na pierwszy samodzielny wyjazd, czy to pierwsze kolonie czy, w przypadku jeszcze młodszych dzieci – pierwsze półkolonie.

Pisałyśmy o tym już kilka razy (klik!)dziś chciałabym przypomnieć o tym co oznacza „pierwszy samodzielny wyjazd” i dlaczego jest dla dziecka tak ważny.

Nie tylko kolonie

Pamiętajmy o tym, że samodzielny wyjazd to niekoniecznie pierwsza kolonia. Często zdarza się, że na naszych turnusach pojawiają się dzieci, dla których obóz letni to pierwsza w życiu noc spędzona poza domem! To pierwszy raz kiedy dziecka do snu nie kładzie mama czy tata. Warto zadbać o to, by jednak taka sytuacja nie miała miejsca. Weekend u dziadków czy półkolonie to dobry start, rzucanie dziecka na głęboką wodę wyjazdu wakacyjnego to niekoniecznie najlepszy pomysł. Dobrze zacząć powoli, mniejszymi krokami.

Wyjazd to nie tylko noc bez mamy

Wyjazd na kolonie jest trochę jak pierwszy tydzień w szkole – dziecko musi poznać naraz wiele nowych osób, nowe zasady, musi odnaleźć się w grupie. To bardzo ważna lekcja zachowań społecznych, ale też duże wyzwanie. Warto dziecku pomóc poradzić sobie z tą sytuacją. Na nasze kolonie zawsze można swoje dziecko przywieźć – to ważne zarówno z perspektywy rodzica, który ma okazję zobaczyć ośrodek, warunki i otoczenie, jednak równie ważne dla dziecka, które ten pierwszy krok w nieznane może wykonać trzymając za rękę mamę czy tatę (dosłownie lub tylko w przenośni, szczególnie w przypadku trochę starszych dzieci J). Tak jest zwyczajnie łatwiej. Dobrze też gdy uda się zorganizować koleżankę lub kolegę, kogoś kogo dziecko już zna, z kim razem będzie mogło odkrywać tę nową sytuację.

Moc atrakcji

Pod wpisem na facebook’u znajomej bloggerki przeczytałam ostatnio, że pewna mama nie wyśle na pewno nigdy dziecka na kolonie, bo pamięta, że jako dziecko widziała takie turnusy i bardzo współczuła obecnym na nich dzieciakom nudy. Sama pamiętam, że jako dziecko na obozie z zakładu pracy mojej mamy  potwornie się nudziłam – nie było tam kompletnie nic do roboty, raz czy dwa razy dziennie zajęcia i wieczorne konkursy talentów czy ogniska. Nie wiem czy takie wyjazdy dla dzieci są jeszcze organizowane, w każdym razie te które znam wyglądają zgoła inaczej. Plan pracy kolonii Wyspy Dzieci pisany jest na kilka miesięcy przed wyjazdem, a każdy dzień to kilka bloków zajęć. Nie ma czasu na nudę, nie ma czasu na tęsknotę (ba, czasem nie ma nawet czasu na popołudniowy telefon do mamy, bo oprócz zajęć planowych dzieci co i rusz wymyślają wspólne aktywności – zobaczcie zresztą sami – klik!)

Może zacząć od półkolonii

Często rodzice obawiają się, że ich dziecko na kolonii sobie nie poradzi. Rozwiązaniem pośrednim, dającym dziecku szansę sprawdzić się w nowej sytuacji społecznej, a rodzicom przyzwyczaić się do myśli, że jest już ono wystarczająco samodzielne, są półkolonie. Takie organizowane w miejscu pracy to przy okazji ogromne ułatwienie dla rodzica-pracownika (klik i klik). To rozwiązanie godne rozważenia, szczególnie dla tych, którzy mają obawy co do kolonii. Warto wybrać półkolonie, których program będzie ciekawy i atrakcyjny dla dziecka, nie tylko siedzenie w szkole czy świetlicy i jednorazowe wyjścia, bo po takim turnusie dziecko może się tylko zniechęcić do kolonii.

Najważniejsze jest nastawienie

Tak jak wspomniana mama z facebook’a od początku założyła, że dla jej dzieci kolonie to nie będzie atrakcyjna propozycja, tak jeżeli my-rodzice z góry przyjmiemy pozytywne nastawienie do wyjazdu wakacyjnego czy półkolonii – dzieci przyjmą za pewnik, że musi być fajnie. Skoro tata tak mówi! Dla dziecka ważny jest komunikat od rodziców „dasz radę!”, „będzie super!!’, ważne żeby nie widziało obawy ze strony opiekunów, bo skoro dorosły się boi, to jak ja, mały człowiek, mam się nie bać. Kolonie to naprawdę wspaniała przygoda, wyzwanie tak dla nas, jak i dla naszych dzieci. Ale musimy im dać je podjąć. Przypomina mi się obrazek, który idealnie wpasowuje się na koniec tego wpisu. Pozwólcie dzieciom być samodzielnymi!

Obrazek – Katarzyna Niewiadomska – http://www.niewiadomska.com/rysuje/

 

Forum Zdrowia Pracownika #BoWartoDbać

Jako pracownicy i pracodawcy w swoich miejscach pracy dbamy o wiele aspektów. Ale czy pamiętamy o zdrowiu, bez którego nie jesteśmy w stanie prawidłowo funkcjonować? Już w XVI wieku pisarz Jan Kochanowski zwracał uwagę na istotę tego tematu w swoich utworach:

„Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.”

Jaką uwagę my przykładamy do zdrowia? Czy i jakie rozwiązania proponują firmy swoim pracownikom? Jakie są tendencje, badania i nurty? Na te i inne pytania mogliśmy uzyskać odpowiedź na Pierwszym ogólnopolskim Forum Zdrowie Pracownika organizowanym przez Nowoczesną Firmę.

Spotkanie odbyło się 9 kwietnia w Digital Knowledge Village w Warszawie. Przez cały dzień dyrektorzy oraz menadżerowie HR oraz CEO brali udział w wykładach i spotkaniach poświęconych tematyce Wellness i zdrowia. Odbyło się 12 prelekcji w 3 blokach tematycznych:

  1. „Diagnostyka, opieka medyczna, ubezpieczenia, programy emerytalne.”
  2. „Profilaktyka, kondycja, ergonomia, zdrowe żywienie.”
  3. „Wor-Life Balance, stres, wypalenie, empatia.”

Tematyka wystąpień była na tyle różnorodna, szeroka i inspirująca, że każdy z uczestników na pewno odnalazł coś dla siebie. Prelegenci dzielili się swoim doświadczeniem, prezentowali wyniki badań oraz przedstawiali różne rozwiązania związane z poprawą jakości zdrowia w firmach.

W międzyczasie na gości czekało 35 wystawców z różnych firm, specjalistów w tematyce zdrowia i wellness. Zespół Femmeritum był jednym z nich. Był to czas wymiany doświadczeń, kontaktów. Na każdym stanowisku wystawcy przygotowali materiały dotyczące swojej specjalizacji. Każde stanowisko było dodatkową inspiracją dla uczestników.

Całe spotkanie odbywało się pod ciekawym i inspirującym hasłem #BoWartoDbać. Warto dbać o siebie, o swoich pracowników, warto dbać także o swój poziom wiedzy na tematy związane z wellness i ze zdrowiem. Warto dbać o Work-Life Balance w swoim życiu!

A wy dbacie o siebie?