Ekspert radzi

Jak pomagać dziecku w uczeniu się?

Minął kolejny miesiąc nauki szkolnej naszych dzieci. Niektórzy rodzice doświadczają tego faktu boleśnie. Inni nawet nie zauważyli, ze coś się zmieniło, bo ich pociechy uczą się tak mimochodem. Większość natomiast jest zaangażowana w proces uczenia się a to pomagając w odrabianiu lekcji, a to martwiąc się ich trudnościami poszukując pomocy w ich przezwyciężeniu.

Przeczytałam więc garść informacji na temat uczenia się i nauczania. Zainteresowało mnie takie stwierdzenie, że wprowadzenie do dydaktyki zdobyczy neuropedagogiki spowoduje, że nie będzie dzieci z trudnościami w nauce. Wykorzystanie wiedzy na temat funkcjonowania mózgu oraz uwzględnianie w strategii uczenia się rodzaju inteligencji dziecka to postulat skutecznej dydaktyki XXI wieku. Okazuje się bowiem, ze są różne rodzaje inteligencji w zależności, która część mózgu jest bardziej rozwinięta, sprawniejsza. Pojawiło się pojęcie inteligencji wielorakiej. Nie wgłębiając się w podstawy nowej dyscypliny przytoczę kila sformułowanych przez nią wymogów, które trzeba spełnić, aby „mózgowy” proces nauczania i uczenia się był efektywny.  Warto je wziąć do serca i może zmienić coś we własnej postawie wobec dziecka, które zmaga się z edukacją szkolną.

  1. Zrozumiały i jasny cel nauczania i uczenia się. Okazuje się, że motywacja do uczenia się wzrasta wraz ze świadomością po co się czegoś uczymy. Jeżeli przyświeca nam jasny cel naszych wysiłków, na efekty nie trzeba długo czekać. Wytłumaczenie dziecku dlaczego się uczy matematyki, geografii czy też fizyki wymaga od nauczającego nie lada umiejętności w pokazywaniu związków teorii z praktyka, jej zastosowania w codziennym życiu człowieka. Wymaga również wiedzy na temat potrzeb ucznia, zainteresowań, tego co jest dla niego ważne.
  2. Motywująca rola zainteresowania. Ciekawość jest najlepszym czynnikiem sprzyjającym zapamiętywaniu treści, kreuje pozytywne nastawienie do uczenia się. Wzbudzanie w dziecku zainteresowania wymaga więc od rodziców, nauczycieli dużych umiejętności. Najlepiej jakby sami byli pasjonatami zdobywania wiedzy na określony temat.  Wówczas w sposób naturalny zarażają dziecko ciekawością świata.
  3. Powtarzanie. Nie jest to nic odkrywczego ale postulat ten we współczesnym edukacji często jest podważany, nie doceniany. Wg neurodydaktyki im częściej nerwowe obwody będą się ze sobą kontaktować, tym wiedza będzie lepiej zapamiętana.
  4. Uaktywnienie większej liczby zmysłów. Im więcej zmysłów uaktywniamy w procesie poznawania, tym lepiej przebiega proces przetwarzania informacji w mózgu. Stąd postulat angażowania wzroku, słuchu, dotyku w poznawaniu świata. Co raz częściej muzea mają interaktywny charakter. Można dotknąć eksponatu, zrobić doświadczenie, wysłuchać wykładu i do tego popatrzeć na wizualną prezentację problemu.
  5. Dbałość o wykorzystanie emocji. Każdy z nas ma takie doświadczenie ze szkoły, ze bojąc się trudno było mu przypomnieć sobie wiedzę, która w dniu poprzednim zapamiętale wkuwał do głowy. Strach i nadmierna presja przynoszą odwrotny skutek. Natomiast radość z poznawania, entuzjazm z odkrycia nowego sprzyja zapamiętywaniu i wykorzystywaniu wiedzy w wielu innych okolicznościach. Pomagając dziecku w odrabianiu lekcji ujawniaj więc dobre emocje. Ciesz się , że z nim się uczysz, ciesz się, że robi postępy. To da efekt!
  6. Sprzężenie zwrotne. Uczenie nie daje wyników, jeżeli nie występuje potwierdzenie sprawności uczenia się. Inaczej mówiąc dziecko musi widzieć efekt swoich wysiłków. A to w postaci pozytywnych stopni, a to w postaci informacji płynącej od innej osoby. Dlatego też na efekt uczenia się ma wpływ jego chwalenie.
  7. Stosowanie przerw w procesie uczenia się. Wyjaśniając tę zasadę posłużę się cytatem z książki Erich Petlák  „Neuropedagogika i neurodydaktyka –tendencje XXI wieku.  „Chemia mózgu potrzebuje czasu i spokoju, aby mózg mógł przetworzyć informacje. Jest to faza swoistej „konsolidacji” — stabilizacji, upewnienia. Faza spokoju to może być sen, gra, słuchanie muzyki i inne czynniki, które nie powinny mieć wpływu na przyswajanie informacji; ważne, by nie została naruszona konsolidacja i by mózg mógł przetworzyć informacje oraz zachować je w pamięci”
  8. Nauczanie i uczenie się systematyczne, z postępem. Ta zasada nie wymaga specjalnego wyjaśnienia. Jest ona dobrze znana nam wszystkim, którzy pomyślnie przeszli drogę edukacji.

Uczenie się i poznawanie świata to fascynująca przygoda życia! Aby stało się to doświadczenie udziałem naszych dzieci, trzeba wzbudzić w sobie pragnienie poznawania i czerpać radość z odkrywania nowego, entuzjazm ze zmagania się z własnymi ograniczeniami. Dobry przykład to najważniejsza metoda wychowywania. Na początek poradziłabym rodzicom zachować spokój pomagając dziecku w lekcjach  i zarezerwować na to czas  planując codzienne zajęcia aby zapewnić sobie i jemu komfort uczenia się.

Refleksja na nowy rok szkolny

Z obserwacji poprzedniego roku szkolnego – refleksja przed nowym rokiem szkolnym

Prowadząc rozmowy z rodzicami, nauczycielami, czytając poradniki dla rodziców czy strony internetowe o wychowaniu można odnieść wrażenie, że żyjemy w czasach, w których panuje powszechna presja odnoszenia sukcesów. Obserwując aktywność uczniów w szkole nietrudno zorientować się, że obecnie dzieci są bardzo zajęte. Po lekcjach chodzą na dodatkowe zajęcia, które nie zawsze są w zgodzie z ich predyspozycjami i potrzebami – spełniają za to oczekiwania rodziców. Pędzą z angielskiego na sztuki walki, z plastyki na grę na instrumencie, balet, chór itp.  Domy kultury w dużych miastach proponują coraz to  bogatszy  wachlarz aktywności. Nauczyciele skarżą się, że coraz więcej uczniów przychodzi do szkoły zmęczona. Zasypiają na lekcji, są apatyczni, nieobecni. Pęd do sukcesu udziela się wszystkim.  W społecznościach uczniowskich rośnie rywalizacja, która przybiera często formę budzącą jeszcze niedawno dezaprobatę moralną. Donoszenie na kolegę, niepożyczanie zeszytów, niepomaganie sobie w nauce to coraz powszechniejsze sposoby dyskredytowania rywali. Nauczyciele narzekają, że ich klasy stają się zbiorem uczniów w niczym nie przypominającym zespołu klasowego. Uczniowie, jeżeli już się integrują, to często przeciwko komuś lub czemuś, a nie ku czemuś, w jakieś sprawie. Co jest tego przyczyną?

MUSISZ BYĆ NAJLEPSZY!

Dążenie do wyróżniania się, do bycia najlepszym to w świadomości rodziców warunek  przyszłych sukcesów ich pociech. W gonitwie tej zapomina się o uczeniu dzieci bycia po prostu szczęśliwym albo uważa się, że tylko bycie „kimś” gwarantuje zaznanie szczęścia. Życie jednak nie jest jednowymiarowe. Satysfakcja zawodowa, czyli tzw. „bycie kimś” jest tylko jednym z obszarów aktywności człowieka, a człowiek realizuje się w wielu wymiarach.  Musi mieć zaspokojone wszelkie potrzeby, aby poczuć się szczęśliwym. Biorąc pod uwagę piramidę Maslowa: potrzeba samorealizacji (m.in. spełnienie zawodowe) to  potrzeba, której zaspokojenie jest możliwe, gdy wszystkie poprzednie są realizowane. Chodzi tu o potrzeby fizjologiczne, potrzebę bezpieczeństwa, potrzeby przynależności i miłości, potrzebę szacunku. O ile w dzieciństwie za ich realizację odpowiedzialni  są rodzice, o tyle w życiu dorosłym każdy musi zadbać sam o ich spełnienie. Okres dorastania służy więc zdobywaniu doświadczeń, które w późniejszym etapie będą miały wpływ na kształt naszego dorosłego życia. Szczególnie ważną potrzebą młodego człowieka jest potrzeba społecznego kontaktu czyli posiadania kolegów, przyjaciół, sympatii i realizowania się w grupie rówieśniczej. Nie jest to łatwe. Aby zaistnieć w grupie koleżeńskiej trzeba posiadać wiele umiejętności społecznych, począwszy od nawiązywania i podtrzymywania kontaktu, poprzez umiejętność współpracowania do umiejętności rozwiązywania konfliktów, problemów.  Część rodziców przywiązuje wagę do organizowania swoim pociechom kontaktów z rówieśnikami, doceniając ich znaczenie w rozwoju, ale też  znaczna grupa ambitnych rodziców, i to nie tylko z wielkich miast, koncentruje się wyłącznie na rozwijaniu procesów, funkcji poznawczych dzieci przypisując im wręcz magiczną siłę w odnoszeniu przyszłych sukcesów. Dość często można więc spotkać młodych ludzi, którzy tryskając inteligencją, wiedzą są samotni, izolowani przez kolegów, zaspokajają swoją potrzebę kontaktu w sieci, są nieszczęśliwi, popadają w depresję.  Do łask wraca również aktywność sportowa. Często w niej rodzice upatrują szansy dla swych pociech wejścia do grup elit. Granie w tenisa, w squasha, jazda konna, na nartach, na desce, to nowe ambicje rodziców. Dzieci obciążane zajęciami o charakterze intelektualnym czy sportowym dodatkowo zmagają się z potrzebą spełnienia wysokich oczekiwań rodziców, którzy z kolei uzasadniają je tym, iż zapewniają swojemu dziecku wszystko, co jest mu potrzebne do rozwoju. Te wysokie wymagania, często wybiegające ponad możliwości dziecka, stawiają młodego człowieka w trudnej sytuacji. Buduje on w sobie przekonanie o swojej nieudolności i niezasługiwaniu na miłość rodzica. Dobre intencje rodziców, ich zaangażowanie przynoszą efekty odwrotne do zamierzonych tylko dlatego, że w pragnieniu życia pełnego sukcesów dla swojego dziecka, zagubili oni sens bycia po prostu człowiekiem.

POTRZEBA KONTAKTU SPOŁECZNEGO

Jak więc najlepiej zadbać o rozwój dziecka? Co to znaczy , że rozwój dziecka przebiega harmonijnie? Jak we wszystkim potrzebna jest równowaga. Organizując aktywność naszej pociechy trzeba zadbać o wszelkie sfery jego funkcjonowania i wziąć pod uwagę  jej potrzeby, które różnią się w zależności od etapu rozwoju. W wieku przedszkolnym silnie zarysowuje się potrzeba ruchu i aktywności artystycznej. W wieku szkolnym poza potrzebami poznawczymi budzą się potrzeby kontaktu społecznego. Początkowo z dorosłymi z poza kręgu rodzinnego, w miarę upływu czasu zarysowuje się potrzeba kontaktu z kolegami   W wieku dojrzewania potrzeba kontaktów społecznych przybiera formę potrzeby przynależenia do grupy, „paczki” oraz potrzeby bliskości z osobą płci przeciwnej czyli bycie dla kogoś obiektem sympatii.

Stymulowanie rozwoju dziecka powinno być ukierunkowane w równym stopniu na rozwijanie procesów poznawczych, sprawności fizycznej, umiejętności społecznych i sfery uczuć.  Obserwując działania rodziców i pedagogów wyraźnie widać, że zapomina się o kształceniu umiejętności społecznych oraz kompletnie zaniedbuje się rozwijanie predyspozycji w zakresie rozumienia siebie i innych w obszarze przeżywanych emocji. W ostatnich latach jednak nieśmiało wprowadza się w ramach  dodatkowych zajęć wychowawczych treningi umiejętności społecznych prowadzone przez psychologów, pedagogów szkolnych. Przede wszystkim organizowane są one dla dzieci z problemowymi zachowaniami, które bardzo angażują wychowawców i nauczycieli. Rzadko z nich korzystają dzieci, które są nieśmiałe i wycofują się z kontaktów z rówieśnikami, a przecież  one także (jeżeli nie przede wszystkim) cierpią z powodu braku sukcesu na niwie towarzyskiej.

Wszyscy chcemy, aby naszym dzieciom powiodło się  w życiu. Gdy jednak zapytamy rodziców, co to znaczy, większość na pierwszym miejscu wymieni posiadanie dobrej pracy przynoszącej duże gratyfikacje finansowe i społeczne. Gdy zapytamy z kolei, w co trzeba wyposażyć dziecko aby w przyszłości miało szansę na tak dobrą pracę, odpowiedzą, że w wiedzę, w zawód. Rzadko kto wymieni taką predyspozycję jak zdolność bycia z ludźmi. Zgodnie z własnymi wyobrażeniami rodzice kierują rozwojem swojego dziecko uwzględniając tylko ten aspekt sukcesu, a przecież umiejętność bycia z ludźmi, dostrajania się do innych, rozumienia tego co się w ludziach dzieje i co dzieje się między ludźmi, zwiększa szansę na zaistnienie pod względem zawodowym. Jest też nieodzownym warunkiem spełnienia w życiu osobistym.

PRZEDE WSZYSTKIM – RÓWNOWAGA

Potrzebę utrzymywania równowagi w projektowaniu aktywności dziecięcej uzasadnia również Stephen Covey mówiąc o konsekwencjach koncentrowania się w życiu dorosłym tylko na jednym jego obszarze. Twierdzi on bowiem, że sukces zawodowy nigdy nie zrekompensuje porażki w dziedzinie rodziny, zdrowia czy też własnego indywidualnego rozwoju. Stąd konieczność  zachowania równowagi w życiu dorosłym aby móc w pełni cieszyć się sobą i życiem. Dbanie o każdą sferę ludzkiej egzystencji wymaga przygotowania w okresie dorastania. Najlepiej zrobimy to mądrze organizując czas naszym dzieciom, przykładając należytą wagę do rozwijania zarówno predyspozycji intelektualnych, jak i predyspozycji psychicznych, społecznych, nie zapominając o rozwoju sprawności fizycznej.

Nie będzie oczywiście łatwo – ale da się, przy odpowiedniej dawce zaangażowania i słuchając własnego dziecka. Powodzenia! 😉

List do rodziców

Janusz Korczak, pod  pseudonimem Stary Doktor, w 1935 roku z anteny radia przybliżał dorosłym świat widziany oczami dziecka, jego kłopoty, zmartwienia, smutki  i radości. „Gadaninki radiowe” skupiały przy odbiorniku, mówiąc współczesnym językiem, wielu jego fanów.  Już w 1920 roku w swojej książce  „Magna Charta Libertatis” sformułował postulat poszanowania dziecka na równi z dorosłym czym wyprzedził znacznie swoją epokę. Zyskał on bowiem w kolejnych latach powszechną akceptację a w roku 1989 nadano mu rangę i moc prawną w Konwencji Praw Dziecka. Dotychczas dzieci uznawano za własność dorosłych, za istoty pozbawione swobody decydowania o istotnych obszarach swojego życia. Janusz Korczak mówił : „Nie ma dziecka , jest człowiek”. Będąc wiernym tej tezie i dając przykład swoją postawą, zmieniał świadomość dorosłych. Uczył ich okazywania szacunku do każdego człowieka a zwłaszcza do tego najmniejszego. W  liście dziecka do rodziców przedstawił swoją filozofię wychowania w lapidarny sposób. Stworzył swoisty dekalog postępowania z dzieckiem-człowiekiem.

Owym listem Femmeritum obdarza rodziców dzieci uczestniczących w organizowanych przez firmę półkoloniach i koloniach. Dzieci zapoznają się z nim razem z opiekunami, omawiając poszczególne jego punkty, potem podpisują, zamykają i na koniec półkolonii wręczają rodzicom, wiedząc już które z punktów są dla nich najważniejsze.

A sam list w naszym wydaniu wygląda tak:

Efekt Pigmaliona

Wakacje może nie są najlepszym czasem na myślenie o przyszłości dzieci, tym niemniej poruszę temat szkoły i edukacji. Znany od lat 60 eksperyment Roberta Rosenthala nie wpłynął znacząco na zmianę stylu motywowania uczniów do osiągania co raz to lepszych wyników w nauczaniu. W dalszym ciągu duża część nauczycieli uznaje reprymendę, karanie, powstrzymywanie się od chwalenia  w myśl przysłowia nie chwal dnia przed zachodem słońca jako najbardziej skuteczny sposób mobilizowania podopiecznych do wysiłku intelektualnego. A przecież eksperyment wprost wyprowadza zasadę, że istnieje związek pomiędzy naszymi oczekiwaniami wobec dzieci a ich wynikami.

Pięćdziesiąt lat temu  zespół eksperymentatorów zbadał testem inteligencji uczniów szkoły podstawowej. Następnie losowo wybrał 20% populacji dzieci i określił je jako dzieci o dużych możliwościach intelektualnych, które powinny zrobić największy skok rozwojowy.  Nie ujawniając prawdziwych wyników testów  poinformowali o tym nauczycieli. Po roku wrócili i przebadali dzieci ponownie. Okazało się, że wszystkie wykazały wzrost inteligencji (dość naturalne w wieku szkolnym), ale dzieci oznaczone jako wybitnie inteligentne uzyskały dużo lepszy wynik od innych. Eksperymentatorzy wysnuli więc wniosek, ze zadziałały tu oczekiwania i postawy nauczycieli wobec dzieci określonych jako inteligentniejsze od innych. Uczniowie ci otrzymali więcej od nich uwagi, zadania o większym stopniu trudności a ich porażki były tłumaczone nie brakiem możliwości lecz zaniedbywaniem nauki i brakiem chęci.

Jego odwrotnością jest tzw. Efekt Golema pokazujący, że negatywne oczekiwania nauczycieli przekładają się negatywnie na wyniki uczniów. Niebezpieczeństwo w tej prawidłowości jest ogromne. Ile dzieci straciło swoją szansę życiową, jedynie przez fakt zakwalifikowania ich na początku drogi edukacyjnej do uczniów o małych możliwościach intelektualnych. Opinia ta ciągnie się za dzieckiem przez wiele lat i zostawia piętno na jego obrazie samego siebie.  Spostrzegając siebie jako mniej zdolne nie próbuje nowych możliwości, nie pokonuje trudności, wycofuje się w społecznym funkcjonowaniu. Jego rozwój spowalnia się i jest usłany przykrymi doświadczeniami.

Efekt Pigmaliona jak i efekt Golema ma również zastosowanie w realizacji zawodowych celów. Szefowie, którzy nie potrafią stawiać adekwatnych oczekiwań zespołom tracą potencjalne możliwości rozwoju swoich podwładnych i obniżają ich wyniki w pracy. Szefowie, którzy spostrzegają swój zespól jako zespół profesjonalistów, znających się na tym, co robią, osiągają ponad przeciętne rezultaty,  do tego w atmosferze zaangażowania pracowników i ich pozytywnego nastawienia do zadań.

Digital detoks – nowa propozycja na wakacje

Trwają wakacje, w naszym przypadku jest to okres kolonii i półkolonii, podczas których od kilku lat mierzymy się z nowym wyzwaniem, a mianowicie problemem telefonów, tabletów i innych urządzeń elektrycznych.

Problem uzależnienia od internetu staje się coraz bardziej poważny. Widać to na ulicy, w domu, w kawiarni. Rozejrzyjcie się wokół. Zaobserwujcie jak komunikują się siedzący w grupie nastolatkowie np. w kawiarni lub w parku. Każdy wpatrzony w swój smartfon. Przesyłają sobie informacje, zdjęcia komentując je zwracając się nie bezpośrednio do nadawcy, który jest tuż obok, lecz za pomocą sieci. Wydałoby się, że zjawisko to dotyczy jedynie młodych ludzi. Niestety tendencja do korzystania bez przerwy z internetu dotyka coraz to inne grupy wiekowe. Siedząc przy stole na przyjęciu w towarzystwie pań i panów w przedziale wieku od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu lat spostrzegłam dwie osoby, które z ożywieniem dyskutowały na tematy polityczne bez przerwy surfując w Internecie. Wzbudziło to dezaprobatę pozostałych biesiadników. Reakcja tych dwóch osób była zaskakująca. Tłumaczyły swoje zachowanie tym, iż sprawdzają i poszukują najnowszych informacji na temat poruszany w towarzystwie. Wyjaśnienie to zostało przez pozostałych ze zrozumieniem przyjęte.

Świat został owładnięty przez nowe technologie. Nie wyobrażamy sobie już pracy bez korzystania z telefonu, komputera, tabletu. Komunikacja między ludźmi w organizacjach opiera się na poczcie elektronicznej. Polecenie wykonania zadania pracownikowi bez wysłania go mailem nie jest zobowiązujące., wykonanie pracy bez potwierdzenia jej drogą mailową nie jest dowodem jej wykonania, data wysłania wiadomości, oferty  i odbioru jest gwarantem wywiązania się z ustaleń czy terminów. Internet zastępuje obecnie encyklopedie, fachową literaturę, poradniki, prasę, książkę telefoniczną, wydawnicze formy reklamowe. W małym pudełku za pomocą internetu mieści się cały świat. Szybkość przepływu informacji wymusza na ludziach szybkie reagowanie a zbyt duża ich ilość powoduje dezorganizację, przytłoczenie  i zmęczenie.

Do psychologów, psychiatrów coraz częściej zgłaszają się ludzie, których gnębi lęk, że coś ich ominie, jeżeli nie będą stale zalogowani na portalach społecznościowych, bez natychmiastowego dostępu do poczty elektronicznej lub telefon będzie wyłączony. Lęk ten jest tak dokuczliwy, że odbiera radość z obcowania ze światem rzeczywistym i zamyka ich  w świecie wirtualnym. Przymus korzystania z urządzeń elektronicznych staje się trudny do okiełznania. Tak jak w przypadku każdego uzależnienia ponoszą oni koszty społeczne i osobiste.

Ludzie świadomi problemu, doznający skutków pracy pod ciągłym przymusem bycia dostępnym próbują zerwać „smycz”, na której są prowadzeni przez urządzenia elektroniczne. Wyznaczają dni w tygodniu bez telefonu, komputera, odbierania maili służbowych. Niektórzy podejmują decyzję o „abstynencji elektronicznej” na czas urlopu. Digital detoks to jedyny ratunek aby uchronić  się przed poważnymi , psychicznymi skutkami ciągłej presji sprostania temu, co niosą ze sobą nowoczesne technologie cyfrowe.  Stają się obecnie modne zorganizowane formy pomocy dla uzależnionych od cyfrowych urządzeń. Obozy na wzór dawnych obozów harcerskich , daleko od cywilizacji proponują spędzenie urlopu wśród dziwów przyrody, w otoczeniu realnych, nie wirtualnych ludzi. Posiadanie urządzeń elektronicznych jest surowo zakazane i konfiskowane są one w dniu przyjazdu.

Koleżanka po fachu opowiedziała mi, że codziennie przez 20 minut idzie pieszo do pracy przemierzając park oraz ulice warszawskie. Pewnego dnia jej mąż zapytał – czy nie szkoda jej czasu na ten spacer bo mogłaby przynajmniej skorzystać z audiobooka.  Uświadomiła sobie wówczas, że jednak woli słuchać śpiewu ptaków i odgłosów tętniącego życiem miasta, rozglądać się wokół i być przez 20 minut, tu i teraz, z otaczającym ją światem niż korzystać z technologicznej nowoczesności.

 

Nie rób dziecku niedźwiedziej przysługi

Czyli o tym, jak wspierać dziecko w rozwoju nie robiąc mu przy tym „krzywdy”, nasz ekspert, Gabriela Sawicka- Kalinowska.

Dziecko rodzi się wszechstronnie uzdolnione, z pełną możliwością rozwoju we wszystkich kierunkach, potencjalnie wybitną inteligencją i zadatkami na rozwijanie wielkiej twórczości oraz dużym talentem  społecznym. Trzeba stworzyć mu możliwości ich maksymalnego rozwoju. W taki to sposób D. Lewis przedstawia potencjał każdego przychodzącego na świat malucha. Wyznacza on przy tym również zadanie dla rodziców i systemu edukacji.

Najważniejszym etapem wszechstronnego rozwoju dziecka jest okres od urodzenia do 10 roku życia. Na rozwój uzdolnień  wpływa poziom rozwoju intelektualnego, emocjonalnego i  społecznego. Ważna jest motywacja czyli potrzeba poznawania. Towarzyszenie dziecku w eksplorowaniu świata od najwcześniejszych lat daje najlepsze efekty. Spędzanie z dzieckiem dużo czasu, uważne słuchanie, odpowiadanie na jego pytania, jak i stawianie mu pytań, zabawa i tworzenie z nim to najlepsza inwestycja rodzica. To w zabawie i poznawaniu świata ujawniają się uzdolnienia dziecka a dzięki uważności rodzice mają szansę na wychwycenie jego predyspozycji i talentów. Niezależnie z jakim problemem wychowawczym się zmierzamy i na jakie pytania poszukujemy odpowiedzi – wszystkie poradniki wychowawcze jak i poważne pozycje naukowe podnoszą wagę zdobywania przez dzieci doświadczenia i pozwalania mu na popełnianie błędów. Wszystkie też niezmiennie podkreślają:

ROZMAWIAJ!

UŚMIECHAJ SIĘ!

BĄDŹ!

Dlaczego tak wielu znawców wychowania śle takie apele do rodziców? Otóż każde dziecko przejawia prawie nieograniczoną ciekawość świata i potrzebę poznawania swojego otoczenia. W okresie niemowlęcym pomaga mu w tym brak zahamowań i stanów lękowych. Zmienia się to jednak w toku życia. Dziecko uczy się unikania niebezpieczeństw. Ta niczym kiedyś nieskrępowana chęć poznawania świata może przemienić się w lękliwą ostrożność wskutek nadopiekuńczej postawy rodziców, szczególnie w obliczu niepowodzeń dziecka czy popełnianych przez nie błędów. A stany lękowe mogą wpływać hamująco na jego rozwój intelektualny i implikować ciąg niekorzystnych skutków dla jego życia jako dorosłego już człowieka.

Nadopiekuńcza postawa rodziców wpływa na obraz własnego „ja”. Dziecko zamiast postrzegania siebie jako osobę zdolną do rozwiązywania problemów traci wiarę w swoje możliwości. Dlatego też na koniec rada: pozwól dziecku poznawać świat, doświadczać i popełniać błędy. Bądź uważny i chroń je przed niebezpieczeństwem w rozważny sposób!

Vademecum Ambitnego Rodzica – kreatywność

Kreatywność, innowacja, nowatorstwo to  umiejętności XXI wieku

W dobie szybkich zmian, konieczności podejmowania walki o utrzymanie się na rynku, zmniejszania kosztów wytwarzania nie do przecenienia jest umiejętność myślenia wszystkich tych, którzy uczestniczą w tym procesie. Można przypuszczać, że  sprawność wykorzystywania informacji będzie co raz w większej cenie. Szkoły jednak w minimalnym zakresie zdają sobie sprawę z jej wagi. Mimo powszechności  informatorów elektronicznych, coraz to większej dostępności do wszelkiej wiedzy, szkoły w dalszym ciągu ukierunkowane są na dostarczanie swoim uczniom wiedzy, nie ucząc przetwarzania jej i wykorzystywania  w rozwiązywaniu problemów.  A przecież szybkość i efektywność rozwiązywania problemów warunkuje powodzenie na rynku firmom i ludziom, którzy przyczyniają się do ich sukcesów.  Myślenie krytyczne, myślenie analityczne, a przede wszystkim myślenie kreatywne to sprawności, którym trzeba w procesie edukacyjnym poświęcić więcej miejsca niż dotychczas.

Inteligencja to za mało?

W społeczeństwie pokutuje przekonanie, że to inteligencja jest tym czynnikiem, który gwarantuje powodzenie, najpierw w szkole a później w dorosłym życiu. Niestety to truizm. Jest wiele przykładów ludzi, którzy dysponując takim dobrem nie wnieśli do ogólnego czy też własnego rozwoju niczego wartościowego. Dlaczego? Sama inteligencja nie wystarczy, aby tworzyć coś nowego. Potrzebna jest umiejętność myślenia i pozytywne nastawienie do problemu.  Szkoła, tak jak i my rodzice często zabijamy w dziecku potrzebę tworzenia, zabijamy jego kreatywny stosunek do życia, nie pozwalając na eksperymentowanie, podając dziecku gotowe rozwiązania, wyśmiewając się z jego nieporadnych prób. Zasypujemy je zabawkami, półfabrykatami do tworzenia wytworów, opatrujemy procedurami wykonania zadania zniewalając umysł. A akt tworzenia potrzebuje wolnego umysłu, czasu na przemyślenia, gotowości do podjęcia trudu a przede wszystkim czerpania radości z samego myślenia. Na pewno oczekujecie rad! Tym razem jednak nie mam ich, jedynie zachęcam do spróbowania radosnego tworzenia i otwarcia się na możliwości jakie niesie ze sobą nieskrępowane myślenie. Jak „poczujecie blues’a”, wasze dzieci na tym skorzystają.

Ambitnym rodzicom proponuje książkę : „Naucz swoje dziecko myśleć” Edwarda de Bono. Znajdziecie tam wiele ćwiczeń usprawniających myślenie. Nie tylko dla dzieci!

Vademecum ambitnego rodzica – nie ociągaj się!

Nie ociąganie się – dobry nawyk !

Ludzie dzielą się na tych, którzy natychmiast robią to, co dla nich jest trudne lub stanowi problem, na tych, którzy się ociągają z wykonaniem, wszystko zostawiają na ostatnią chwilę a także na tych, którzy robią rzeczy we właściwym czasie.  Problem ociągania się to zjawisko dość powszechne wśród uczniów i studentów. Wielu z nich będzie z tą przypadłością walczyć w życiu dorosłym  i ponosić tego konsekwencje. Niezapłacone we właściwym czasie rachunki skutkują stratami finansowymi, uczenie się po nocach nie przynosi efektów w postaci oczekiwanych wyników, co zniechęca do podejmowania trudów uczenia się, nie mówiąc już o zmęczeniu organizmu. Opieszałość w sprzątaniu mieszkania kumuluje brud i w podbramkowej sytuacji wymaga o wiele więcej wysiłku niż systematyczne, o swoim czasie porządkowanie. Robienie rzeczy na ostatnią chwilę sprawia, że ciągle musimy uruchamiać rezerwy energii, działamy w kryzysie, co budzi niepokój, irytację, zniechęcenie. Możemy tego zaoszczędzić naszym dzieciom ucząc je gospodarowania czasem, wyrabiając dobre nawyki jak np.: wykonywanie najpierw czynności, które sprawiają im trudność, których nie lubią a które i tak trzeba wykonać. Wszyscy wiemy, że praca na deadline’ ach jeszcze nikomu nie przyniosła nic dobrego.

deadline

Oto kilka rad jak pracować ze swoim dzieckiem, żeby nie nabrało tego zgubnego nawyku. Samo „nie ociągaj się!” nie wystarczy :).

Po pierwsze:

Ustalaj z dzieckiem kolejność wykonania zadań np. Najpierw odrabianie lekcji, później przyjemność. Najpierw sprzątnięcie pokoju – później zabawa itp.

Po drugie:

Ustal nagrodę za wykonanie trudnego zadania. Nie zapominaj o wspieraniu go w trakcie pracy. Pomóż, kiedy potrzeba, chwal każdy krok w pokonywaniu trudności.

Po trzecie:

Ukazuj korzyści z wykonania tego, czego nie lubi.

Po czwarte:

Pamiętaj ! Nie od razu Kraków zbudowano! Walka z ociąganiem się dziecka wymaga czasu, cierpliwości i życzliwości. Z pewnością jednak dasz radę. Powodzenia!

 

Vademecum ambitnego rodzica – Wytrwałość

W ubiegłym tygodniu mogliście przeczytać pierwszą część naszego „vademecum ambitnego rodzica”, a w nim o motywacji.

Dziś zapraszamy na kolejną część vademecum, a w nim kilka słów o tym jak kształtować wytrwałość/silną wolę dziecka w działaniu?

Po pierwsze!

Pomóż dziecku określić co chce osiągnąć! Pamiętaj! Nie Twój cel się liczy, ale dziecka. Jeżeli będzie wiedzieć, co go uszczęśliwi, przyniesie mu satysfakcję, jego  motywacja do podjęcia działania będzie większa. To z pozoru tylko łatwe zadanie. Dziecko, tak jak i dorosły człowiek, często może mieć trudność w określeniu, czego tak naprawdę pragnie.

Po drugie!

Określ z dzieckiem działania, które będą go przybliżać do osiągnięcia zamierzeń. Dzieciom jest bardzo trudno wyobrazić sobie co mają zrobić aby uzyskać to, co pragną. Zwłaszcza wówczas, gdy mają obiektywne ograniczenia.  Jasny plan działania doda im energii do podjęcia wysiłku.

wytrwalosc

Po trzecie!

Chwal go, ciesz się każdym jego krokiem na drodze do celu! Niezależnie od wyniku. Gdy mu się nie uda – zachęcaj do ponowienia próby. Pomagaj w znajdowaniu rozwiązania problemu, który się pojawił. Pamiętaj!  Pomagaj, ale nie rób nic za dziecko! Robienie czegoś za dzieci to poważny błąd rodzica! Tak postępując wątpimy w jego możliwości, podważamy jego wiarę, że może poradzić sobie z przeszkodą. Działamy demotywująco!

To trzy najważniejsze rady dla rodzica, który chce nauczyć swoje dziecko skutecznego działania, umiejętności koniecznej w osiąganiu sukcesów. To trzy najważniejsze rady jak postępować z dzieckiem, aby było wytrwałe w działaniu! To też trzy najważniejsze rady dotyczące kształtowania jego silnej woli. Takie postępowanie wsparte uczestnictwem dziecka w różnych formach aktywności jak uprawianie sportu, spędzanie wakacji, ferii  na zorganizowanych koloniach czy obozach,  działanie w organizacjach młodzieżowych, rozwijanie zainteresowań podczas zajęć pozalekcyjnych na pewno przyniosą Ci sukces jako rodzicowi.

Vademecum ambitnego rodzica – Motywacja

Każdy rodzic pragnie dla swojego dziecka wszystkiego tego, co zapewni mu szczęście i powodzenie w życiu. Marzy kim będzie i jakie będzie. Surfuje po Internecie, obkłada się poradnikami, studiuje zawarte w nich rady i w gąszczu wiedzy poszukuje odpowiedzi na pytania, które rodzą się w nim w zmaganiu się z rodzicielską codziennością.

Postanowiliśmy wyłuskać te najważniejsze, które podpowiadają jak wychować dziecko ku pomyślności zarówno jego samego jak i jego społecznego otoczenia. Większość autorów popularnych pozycji dla rodziców dotychczas skupiało się wokół komunikacji z dzieckiem i sposobów budowania jego dobrostanu psychicznego. Obecnie coraz częściej specjaliści zwracają uwagę na kształtowanie charakteru młodego człowieka. Poszukują odpowiedzi na pytanie:  jakie cechy charakteru sprzyjają  doświadczaniu przez niego szczęścia. O ten aspekt poszerzamy nasze spojrzenie na człowieka sukcesu definiując sukces w najszerszym jego rozumieniu.

Zapraszamy więc do śledzenia naszego bloga i serii „vademecum ambitnego rodzica”. Już wkrótce odpowiemy na pytanie: co sprzyja powodzeniu w życiu? Zacznijmy od motywacji.

motywcja

Motywacja podstawą wszelkich sukcesów!

Każdy z nas wie jaką rolę odgrywa motywacja w osiąganiu naszych zamierzeń. Jeżeli bardzo czegoś pragniemy, jesteśmy w stanie wznieść się na wyżyny i zdobywać upragnione szczyty. Motywacja to podstawa skutecznego działania. Badania jednak wskazują, że sama motywacja nie wystarczy aby osiągnąć upragniony cel. Świadomość celu i gotowość do podjęcia trudu to warunki bezwzględne, ale niewystarczające do osiągnięcia sukcesu. Czego więc zabrakło ludziom, którzy byli zdeterminowani, ale im się nie udało osiągnąć swoich zamierzeń? Wytrwałości! To cecha charakteru, która odpowiada za pomyślne pokonywanie trudności pojawiających się na drodze do celu. Każdy z nas, gdy przeanalizuje swoje niepowodzenia dojdzie do wniosku, że nie wystarczyło mu silnej woli.

Na każdym etapie życia można kształtować wytrwałość. Brak jej nie oznacza, że jesteśmy skazani na ten deficyt do końca swoich dni. Najlepiej jest posiąść ją w młodym wieku. Wiedząc o tym, możemy mądrym postępowaniem ćwiczyć silną wolę naszego dziecka. O tym jak to robić przeczytacie w następnym poście.